czwartek, 26 grudnia 2013

1st time!

Cześć wszystkim! ♥

Zrobiłam TO. Przebiegłam dzisiaj około 2 kilometry w ciągu całych 15 minut! :D Jestem dumna! W odróżnieniu do swoich poprzednich, jednorazowych doświadczeń do domu wróciłam z całkiem normalnym (no może lekko rumianym) odcieniem twarzy oraz z lepszym nastrojem. Bieganie to naprawdę nie jest rzecz prosta. Porównując moje ostatnie wyczyny z tym dzisiejszym mogę stwierdzić/ przypuszczać (nie jestem jakimś super doświadczonym biegaczem, ba nie jestem nawet biegaczem z jakimkolwiek doświadczeniem), że oddech, obuwie, tempo mają znaczenie. I to wielkie. Do tego typu ćwiczeń byłam zrażona, bo biegając jedyne 10 minut wypluwałam płuca, źle się czułam. Nie było to nic przyjemnego. Ta metoda bieg-chód naprawdę działa, organizm nie męczy się tak bardzo i szybciej się przyzwyczaja.
Juro kolejna porcja rannego joggingu. Mam nadzieję, że z czasem nie będę musiała robić sobie przerw, tylko przebiegnę ładne 60 minut bez żadnego zatrzymywania się!
Buziaki!









środa, 25 grudnia 2013

Pierwsze kroki.

Początek roku 2013 był dla mnie wyjątkowo litościwy- schudłam ładnych 6 kilo w sumie nie wykonując żadnych działań i wcale się nie starając, nie zależało mi jakoś szczególnie na mniejszej wadze czy mniejszej obiętości w udach bądź w brzuchu. Pamiętam, że nie miałam wtedy zbytniego apetytu na jedzenie ani czekolady ani swoich ulubionych przysmaków. Ograniczenie spożywania czekolady i ilości jedzenia dało mi właśnie takie efekty, co prawda nie były one widoczne z tygodnia na tydzień, raczej widać je było patrząc przez pryzmat paru miesięcy. Na szczęście chudnąć zaczęłam na początku stycznia więc w wakacje nie musiałam szczególnie się wstydzić (?), mimo że nie narzekałam na swoje ciałko, jesteśmy jacy się rodzimy, nie ma co ingerować i narzekać! :) Piękna musi być dusza!

Tak właśnie wyglądały moje nogi. Niestety, wraz ze zbliżającym się końcem roku napadła mnie jakaś nieokreślona mania jedzenia i wpychania w siebie wszystkiego naraz, nie pamiętam kiedy ostatnio byłam głodna... Troszkę to straszne, znikły moje kości biodrowe, ta lekka (ale obecna!!!) przerwa między nogami :D 
Tak więc, do roboty- zdrowe ciało zdrowy duch. Chcę zrobić coś dla siebie dlatego popracuję nad własnym ciałem. Pierwszym krokiem będzie wdrążenie w życia biegania! Otóż to! Kolejna próba ! Miejmy nadzieję, że tym razem wytrzymam. Muszę! Chcę!

Ostatnio natrafiłam na ciekawą stronę:

która już za mnie rozplanowała początkowy plan działania, długość biegów, dystans itp. 
Według autora tego artykułu trening musimy powtarzać 3-4 razy w tygodniu. Oczywiście najlepiej gdyby było to wykonywane na przemian- poniedziałek- bieganie, wtorek- przerwa, środa-bieganie i tak dalej. 
Więcej napiszę po moim jutrzejszym doświadczeniu. 

Jutro wstanę godzinkę wcześniej, którą poświęcę na pierwszy raz.
Trzymajcie kciuuuki! ♥ Oprócz tego zachęcam do ćwiczenia razem ze mną!!!

Ready?

Cześć wszystkim!
Nie mam pojęcia od czego zacząć... Zbliża się nowy rok- zmiany, postanowienia, noworoczne katharsis. Ten blog będzie moją motywacją, zbiorem moich postępów (o ile będą one widoczne:)). Mam zamiar tu zadbać o swoje ciałko (o zgrozo), nauczyć się gotować, przede wszystkim dzielić się tymi wszystkimi przemyśleniami i pomysłami.
Chyba jak narazie to na tyle. Let's go!